podanie rąk

Temat kupna lub sprzedaży samochodu także wiąże się z moją branżą. Dlatego chciałam opowiedzieć Wam o dwóch, wcale nie tak rzadko zdarzających się przypadkach, gdy wymienione transakcje nie miały finału w postaci wręczenia gotówki i podania sobie ręki. Obie historie znalazłam przypadkowo podczas przeglądania Forum Prawnego.

Przypadek pierwszy – sprzedaż samochodu

Na początku wszystko było ok. Sprzedawca pojazdu obniżył cenę na bardzo atrakcyjną, ale tylko dlatego, że zależało mu na szybkiej transakcji. Ogólnie – auto było w idealnym stanie. Bezwypadkowe, czteroletnie, z małym przebiegiem i bezawaryjnym okresem użytkowania. Bardzo szybko znalazł więc chętnych do jego zakupu. Kto pierwszy ten lepszy. Przyjechał pewien miły pan, dokonał oględzin, stwierdził, że samochód bardzo mu się podoba i zakupił go prawie „od ręki”. Umowa kupna sprzedaży została podpisana, zbywca otrzymał „kasę” i wydawało się mu, że szybko zapomni zarówno o aucie, jak i nabywcy.
Jego zdziwienie było ogromne, gdy po pewnym czasie nowy właściciel samochodu powrócił ze skargą, że auto „było bite”. Nabywca podobno sprawdził je dopiero po zakupie nowego ubezpieczenia i przerejestrowaniu. Okazało się, że na przednim nadkolu jest grubszy lakier. Nowy właściciel oskarża sprzedawcę o nieuczciwość i żąda zwrotu części pieniędzy. Dawny właściciel „nie da sobie w kaszę dmuchać”. Miał ten pojazd w posiadaniu od wyjazdu z salonu i jest na 100% pewny, że był bezwypadkowy. Kasę, którą otrzymał za auto może oddać – znajdzie kilku innych chętnych do zakupu samochodu, nawet z grubszym lakierem na nadkolu. Ale nabywca wcale nie chce pozbyć się pojazdu. Kategorycznie żąda pomniejszenia ceny. Co więc dalej z tym fantem zrobić? Czy można na przykład unieważnić umowę kupna sprzedaży? Ogólnie – nawet nie wiadomo, czy nowy właściciel nie „wkręca” sprzedającego, chcąc wyłudzić pieniądze. Coś za szybko (tak się teraz wydaje) zdecydował się na zakup.

Dobra rada:

  • Umowę kupna sprzedaży można rozwiązać, jeżeli zgodzą się na to wszystkie strony. W tym przypadku, zgodności nie ma.

 

  • Najpierw należałoby sprawdzić, czy grubość powłoki lakierniczej odbiega od normy. Czasami zdarza się, że zostaje ona nieznacznie uszkodzona jeszcze podczas procesu produkcyjnego lub w transporcie. Wtedy taki uszkodzony element maluje się ponownie i sprzedaje pojazd, bez uprzedzania o jego wadzie.

 

  • Niekiedy odchylenia w grubości lakieru wynikają ze zwykłego procesu produkcyjnego i nie są nawet kwalifikowane jako wada.

 

  • Jeżeli dojdzie do sporu sądowego, to nabywca będzie miał obowiązek wykazania wady towaru (w tym wypadku auta).

 

  • Najlepiej, aby po oględzinach, opinie o usterce pojazdu wydał biegły.

 

  • W tym przypadku, trzeba się opierać na przepisach dotyczących odpowiedzialności z tytułu rękojmi.

 

  • Warto tutaj dodać, że rękojmię można wyłączyć lub ewentualnie ograniczyć w zapisach umowy (oczywiście nie dotyczy to wad zatajonych i umowy z udziałem konsumenta). Przy sporządzaniu dokumentu warto zajrzeć na stronę http://autoumowa.pl/ znajdziecie na niej wszystkie niezbędne informacje dotyczące przeprowadzenia sprawnej i „prawnej” transakcji, włącznie z gotowym wzorem umowy do pobrania.

 

dokument połozony na klawiaturze

Przypadek drugi – kupno samochodu

Niczego nieświadomy klient salonu samochodowego (z autami używanymi) zakupił pojazd „prawie” bez wad. W salonie auto prezentowało się zabójczo. Piękna tapicerka, pachnące wnętrze i lśniący lakier. Samochód był dwuletni, podobno po lekkiej naprawie blacharki, ale oczywiście wynikającej nie z wypadku, lecz drobnej stłuczki. Sprzedawca auta pozwolił przed zakupem wyjechać nim tylko do najbliższego warsztatu, gdzie stwierdzono, że jego stan jest wprost idealny. Zadowolony i nie da się ukryć „wkręcony” nabywca zapłacił za samochód nawet bez negocjacji ceny i ….. cieszył się nim niecałe dwa tygodnie. Potem coś zaczęło „postukiwać”, przestawało łączyć, świeciły się i gasiły niepokojąco kontrolki. Po odstawieniu auta do mechanika okazało się, że było ono „bite” w wypadku i to w dwóch miejscach. Dodatkowo – to samochód popowodziowy! Dlatego psuła się cała elektronika. Klient zasięgnął także opinii rzeczoznawcy, który stwierdził, że cena pojazdu powinna być dwukrotnie niższa od tej, którą zapłacił. Co zrobić w takim przypadku? Czy samochód można oddać do salonu i poprosić o zwrot całej sumy? W jakim terminie powinniśmy zgłosić sprzedawcy wszelkie wykryte wady??

Dobra rada:

  • Nawet samochód używany podlega reklamacji. W tym przypadku także mówimy o odpowiedzialności z tytułu rękojmi.

 

  • Proces reklamacyjny przebiega podobnie jak w przypadku wykrycia wad innych towarów: należy zażądać od sprzedawcy, aby doprowadził pojazd do stanu zgodnego z zawartą umową lub wymienił go na inny.

 

  • Z wiadomych powodów – w tym przypadku nie będzie możliwości zamiany lub naprawy (z pewnością usunięcie uszkodzeń takiej skali obniżyłyby wartość auta). Dlatego najlepiej będzie żądać odstąpienia od umowy i zwrotu pieniędzy lub znacznego obniżenia ceny.

 

  • Wadę należy zgłosić do sprzedawcy w ciągu dwóch miesięcy od jej wykrycia.

 

  • Zgłoszenia najlepiej dokonać pisemnie (wysłać listem poleconym). W piśmie powinniśmy podać:

– datę reklamacji,
– dane sprzedającego i kupującego,
– opis towaru niezgodnego z umową i dokładny opis wady,
– odpowiadający nam sposób likwidacji wady: naprawa czy wymiana

  • Sprzedawca ma 14 dni na odpowiedź dotyczącą reklamacji (licząc od dnia otrzymania zgłoszenia). Jeżeli nie dostosuje się do powyższych ustaleń, możemy uznać, że nasza reklamacja została pozytywnie rozpatrzona.

 

  • Warto dodać: gdyby okazało się, że niezgodność towaru z umową nie jest istotna, nie byłoby możliwości odstąpienia od umowy.