„Dobry zwyczaj – nie pożyczaj”. Szczególnie samochodu, bo konsekwencje kolizji lub wypadku mogą być naprawdę poważne. Poznajcie Kasię, Rafała i Karola, którzy przekonali się o tym na własnej skórze.

pożyczenie auta

Korzystanie z samochodu, który nie jest naszą własnością, nie należy do rzadkości. Często jesteśmy też skłonni użyczyć własnego auta innemu kierowcy. Czy myślimy w tym momencie o skutkach ewentualnej stłuczki? Na pewno powinniśmy. Bo czasami, za dobre serce trzeba słono zapłacić.

Kasia straciła 20 tys. złotych i… przyjaciółkę

24-letnia Kasia pożyczyła w banku 20 tys. złotych na zakup używanej Toyoty. Samochód był nie tylko spełnieniem jej marzeń, ale również przedmiotem westchnień przyjaciółki. Pewnego dnia, koleżanka poprosiła ją o pożyczenie auta – tylko na krótki wypad za miasto. Wycieczka zakończyła się na granicy miasta, w przydrożnym rowie. Samochód Kasi nadaje się do kasacji. W zdarzeniu ucierpiał również kierowca innego pojazdu.

Kto zapłaci za szkodę?

Straty poniesione przez poszkodowanego kierowcę pokrył z polisy OC ubezpieczyciel Kasi (dziewczyna straciła jednak zniżki za bezszkodową jazdę). 24-latka nie posiadała (niestety) ubezpieczenia autocasco. Za jej zniszczony samochód powinna więc zapłacić przyjaciółka. Powinna, ale… Polubowne załatwienie sprawy nie wchodzi w grę. Była już przyjaciółka skwitowała sprawę wzruszeniem ramion i stwierdzeniem, że przecież nie ma pieniędzy. Kasi pozostaje tylko dochodzenie swoich praw w procesie cywilnym. Na razie dziewczyna nie zwróciła się do sądu i spłaca dług w banku za samochód, którego już nie posiada.

Rafał stracił samochód i towar – łącznie 60 tys. złotych

40-letni Rafał prowadzi niewielką firmę handlową. Towar zazwyczaj odbiera osobiście lub korzysta z usług zaprzyjaźnionej firmy kurierskiej. Feralnego dnia był zmuszony do powierzenia zadania nowemu pracownikowi. Pan Rafał wręczył mu kluczyki od swojego prywatnego samochodu i polecił odbiór sprzętu elektronicznego z pobliskiej hurtowni. Zaniepokoił się dopiero po kilku godzinach, gdy ten nie wracał do firmy. Po pracowniku zaginął ślad, a jego dane osobowe okazały się fałszywe.

Kto zapłaci za szkodę?

Ubezpieczenie autocasco które wykupił Pan Rafał, niestety nie obowiązuje. Ubezpieczyciel przedsiębiorcy dał mu (delikatnie mówiąc) do zrozumienia, że za łatwowierność trzeba płacić – sam przecież powierzył kluczyki i dokumenty od samochodu swojemu pracownikowi. Odszkodowanie nie obejmuje również przewożonego towaru, który nieuczciwy pracownik odebrał z hurtowni. Pan Rafał liczy jeszcze na pomoc policji, bo tylko zatrzymanie oszusta daje mu szansę na odzyskanie utraconego mienia.

Karol nawet do końca życia może płacić za spowodowany wypadek

32-letni Karol od dwóch lat nie posiada własnego samochodu. Czasami korzysta z uprzejmości kolegi i pożycza od niego starego Fiata Uno. Właściwie pożyczał, do dnia, w którym spowodował poważny wypadek. W zdarzeniu ucierpiały dwie osoby. Jedna z nich, 18-letnia dziewczyna doznała urazu kręgosłupa i prawdopodobnie do końca życia będzie poruszać się na wózku inwalidzkim.

Kto zapłaci za jej leczenie i rehabilitację?

Finalnie – pan Karol i jego kolega (właściciel auta), ponieważ samochód nie był ubezpieczony. Zgodnie z ustawą o ubezpieczeniach obowiązkowych, jeżeli właściciel pojazdu nie wykupi polisy OC, za skutki ewentualnej kolizji lub wypadku odpowiada solidarnie z kierowcą, który ten wypadek spowodował. A co z poszkodowanymi?

Odszkodowanie zostało wypłacone przez UFG (Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny), jednak Fundusz wystąpił już do kierującego i właściciela pojazdu o zwrot całej wypłaconej kwoty (to tzw. regres). Dług niestety będzie się powiększał, ponieważ leczenie 18-latki wciąż trwa. Czeka ją także długa i kosztowna rehabilitacja. Ostatecznie, wszystkimi kosztami (być może nawet opłaceniem comiesięcznej renty) zostanie obciążony Pan Karol i jego kolega.

Pożyczasz samochód? Pamiętaj, że ryzykujesz

Przyznaję, że zdarza mi się (chociaż tylko w wyjątkowych sytuacjach) użyczyć swojego auta koleżance w potrzebie. Uważam jednak, że zawsze warto zdawać sobie sprawę z ryzyka, jakie się ponosi:

  • po pierwsze – z możliwej utraty zniżek za bezszkodową jazdę z OC i AC,
  • po drugie – z perspektywy upominania się (często niezręcznego) o wyrównanie strat od bliskiej osoby,
  • po trzecie – nawet utraty pojazdu, jeśli powierza się go niewłaściwej osobie.

 

Kilka rad dla pożyczających samochody

  1. Jeżeli pożyczasz samochód od innej osoby, sprawdź, czy posiada aktualne ubezpieczenie OC. Pamiętaj, że bez polisy, po kolizji lub wypadku będziesz odpowiadał za wszystkie straty solidarnie z właścicielem auta.

2. Powierzasz swoje auto znajomemu? Jeżeli posiadasz tylko polisę OC, za naprawę Twojego samochodu powinien zapłacić kierowca, który jest sprawcą kolizji lub wypadku. Możesz także domagać się od niego wyrównania różnicy w składce, po utracie zniżek.

3. Jeżeli nie uda Ci się porozumieć z kierowcą, który prowadził Twój samochód i spowodował kolizję, pozostaje Ci skierowanie sprawy do sądu (z powództwa cywilnego).

4. Posiadasz polisę OC i AC? Ubezpieczyciel pokryje wszystkie straty (Twoje oraz osób poszkodowanych), o ile np. kierowca nie złamał przepisów drogowych, był trzeźwy i nie wykazał się rażącym niedbalstwem (czyli nie doszło do jednej z sytuacji, wyłączonych od odpowiedzialności towarzystwa).

5. Pamiętaj, że ubezpieczenie autocasco nie zadziała w przypadku kradzieży auta przez osobę, której powierzyłeś kluczyki i dokumenty pojazdu. Ubezpieczyciel może posądzić Cię o rażące niedbalstwo (udostępniłeś auto niepowołanej osobie), a nawet o próbę wyłudzenia odszkodowania.