Po powrocie na parking zauważyłeś, że Twoje auto zostało uszkodzone. Na miejscu nie ma sprawcy szkody ani świadków, którzy mogliby naprowadzić Cię na jego trop. Wygląda na to, że masz poważny problem, bo możesz nie dostać odszkodowania.

szkoda parkingowa

Szkodę parkingową można zlikwidować z polisy OC sprawcy. Pod warunkiem, że uda się go ustalić. A jeśli nie będziesz miał tyle szczęścia i winny kierowca ucieknie z miejsca zdarzenia lub nie zauważy, że zarysował Twój samochód? Pewnie zastanawiasz się, czy z pomocą przyjdzie Ci Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG). Otóż… nie!

UFG wspiera tylko poszkodowanych w wypadkach

Prawdopodobnie każdy kierowca słyszał, że UFG wypłaca odszkodowanie poszkodowanym, jeśli sprawca zdarzenia jest nieznany. Nie każdy jednak wie, że Fundusz wspiera wyłącznie osoby, które ucierpiały w wypadku.

Rekompensata z polisy OC od UFG przysługuje więc tylko wtedy, gdy:

  • kierowca lub jego pasażer/pasażerowie utracili zdrowie podczas wypadku,
  • poszkodowany przebywał w szpitalu co najmniej dwa tygodnie (należy mu się również odszkodowanie od UFG za uszkodzony samochód).

Do takich zdarzeń nie dochodzi raczej na parkingu (choć tego nie wykluczam). Tutaj zazwyczaj mamy do czynienia z trzema przypadkami:
1. Podczas parkowania dochodzi do uszkodzenia auta i obaj kierowcy są obecni.
2. Pojazd zostaje uszkodzony z innej przyczyny (np. przez spadające z dachu sople, osuwający się śnieg lub przewrócone podczas huraganu drzewo).
3. Właściciel samochodu, po powrocie na parking odkrywa uszkodzenia – winnego kierowcy nie ma w pobliżu (uciekł z miejsca kolizji).

Sprawca szkody parkingowej jest znany? Nie będzie problemu z odszkodowaniem

Jeśli już dojdzie do szkody parkingowej, to każdemu właścicielowi auta życzę, aby udało się od razu ustalić winnego. Wtedy droga do odszkodowania będzie krótka – wystarczy spisać wspólne oświadczenie o zdarzeniu drogowym (tutaj znajdziecie więcej informacji https://rankomat.pl/samochod/co-zawiera-oswiadczenie-wypadkowe).

Poszkodowany zgłasza szkodę z polisy sprawcy do swojego ubezpieczyciela (jeśli oferuje on usługę Bezpośredniej Likwidacji Szkody) lub do towarzystwa sprawcy. Oczywiście pod warunkiem, że sprawca przyznaje się do winy. Jeżeli pojawiają się co do tego jakiekolwiek wątpliwości, lepiej wezwać na miejsce policję.

W drugim przypadku (pojazd uszkodzony z innej przyczyny, np. podczas huraganu) sprawa jest trudniejsza, ale nie beznadziejna. Właściciel auta powinien ustalić, kto odpowiada za szkodę.

Przykładowo, jeżeli na samochód spadł osuwający się z dachu śnieg, odpowiedzialnym będzie właściciel lub zarządca budynku (o ile faktycznie dopuścił się on zaniedbania i mógł, ale nie oczyścił dachu z nadmiaru śniegu w odpowiednim czasie).

Odszkodowanie będzie przysługiwało z polisy OC zarządcy budynku lub OC w życiu prywatnym właściciela (o ile posiada takie ubezpieczenie). Winnego uszkodzeń można także pozwać z powództwa cywilnego (niestety, to już oznacza wydatki na pokrycie kosztów sądowych i nie zawsze jest opłacalne – w zależności od wielkości szkody).

Nie ma sprawcy – nie ma odszkodowania z OC

W najgorszej sytuacji jest jednak właściciel auta, któremu nie uda się ustalić sprawcy szkody parkingowej. W takim przypadku pozostaje mu tylko:

  • próba ustalenia świadków (warto podpytać osoby znajdujące się w pobliżu, czy przypadkiem nie widzieli jak doszło do zdarzenia, kto/jaki samochód prowadził),
  • wezwanie policji.

Jeżeli uda się ustalić winnego (np. po interwencji policji, przejrzeniu monitoringu), towarzystwo sprawcy wypłaci właścicielowi auta należne odszkodowanie. Kierowca, który uciekł z miejsca zdarzenia poniesie oczywiście konsekwencje swojego czynu. Nie tylko otrzyma mandat, ale też zostanie poproszony o zwrot wszystkich poniesionych przez ubezpieczyciela kosztów (tzw. regres ubezpieczeniowy).

A jeśli sprawca pozostanie nieznany? Niestety, odszkodowanie z OC nie będzie przysługiwało. Właściciel auta może otrzymać pieniądze na naprawę uszkodzeń tylko z własnej polisy autocasco – o ile wcześniej ją wykupił.