Młodzi kierowcy - grupa zwiększonego ryzyka w ubezpieczeniach?

Jakiś czas temu przeczytałam artykuł  pt. „Uwaga! Na drogach młodzi mężczyźni bez OC”. Według podanych w nim informacji, liczba młodych kierowców poniżej 25 roku życia bez ważnego OC jest 4-ro krotnie wyższa niż przeciętnego kierowcy. Szacuje się także, że to młodzi kierowcy są sprawcami największej liczby wypadków. Skąd takie wyniki? Czy każda młoda osoba to takie „straszne zagrożenie” na drodze? Może dane statystyczne są mocno krzywdzące? Postaram się podejść do tej sprawy „od drugiej strony”. Spójrzmy na sytuację oczami młodego kierowcy.

Lepiej nie być oficjalnym właścicielem

– Tylko za to, że jestem młody płacę dwukrotnie wyższą składkę OC – zwierza się 21-letni Krzysztofchciałem być uczciwy, kupiłem samochód, więc zarejestrowałem i ubezpieczyłem go na siebie a nie na moją babcię.

Niestety to smutna prawda. Większość towarzystw ubezpieczeniowych tłumaczy konieczność podwyższenia składki wyższymi kwotami wydawanymi na roszczenia powypadkowe , po szkodzie młodych kierowców. Stąd też rozpowszechnia się metoda „na babcię”. Można sporo zaoszczędzić jeżeli właścicielem polisy jest osoba starsza, z długą historią ubezpieczenia. Niejednokrotnie fikcyjni właściciele nie są wcale użytkownikami pojazdu. Na przykładzie babci i wnuka: babcia od lat wykupuje ubezpieczenie a wnuk, zgłoszony tylko do ubezpieczenia jako młody kierowca, używa na stałe pojazdu.

Wszyscy młodzi „pod jedną krechę”?

– Od 18-tego roku życia posiadam prawo jazdy i stale jeżdżę samochodem. Przez ostatnie 6 lat nie spowodowałam żadnej szkody. Towarzystwa ubezpieczeniowe jednak nadal zaliczają mnie do grupy zwiększonego ryzyka. Czy to sprawiedliwe?- pyta 24 letnia Marta.

Niejednokrotnie osoby starsze mają mniejsze doświadczenie w prowadzeniu pojazdu niż osoby młode. Historię ubezpieczeniową można wypracować będąc tylko „na papierze” współwłaścicielem pojazdu. W raportach instytucji analizujących rynek ubezpieczeń komunikacyjnych trudno ująć realną liczbę takich osób.

Bieda robi swoje

– Mieszkam w małej miejscowości i dopiero od niedawna mam legalną pracę. Niestety jako „świeży pracownik” nie mogę liczyć na podwyżkę. Ledwo wystarcza mi na dojazdy (samochód jest niezbędny. Nie mam możliwości dojazdu autobusem). Jak utrzymać auto i opłacić tak drogie OC? – zastanawia się 20 letni Michał.

Sytuacja gospodarcza w Polsce nie sprzyja młodym ludziom. Świeżo po ukończeniu szkoły, bez doświadczenia mają małe szanse na zatrudnienie, a „pracujący szczęściarze” – na dobre zarobki. To niestety także wpływa na zwiększenie grupy osób bez ważnego OC.

Oczywiście w tym wypadku nie popieram takiej oszczędności. „Zemści” się to na nas po spowodowaniu szkody, kiedy trzeba będzie pokryć odszkodowanie z własnej kieszeni i zapłacić wysoką karę w UFG.

Co zatem doradzić młodym kierowcom?

Koniecznie zakup polisy OC. Na rynku ubezpieczeniowym istnieją firmy, które „nie boją się młodych”. Wręcz przeciwnie-często jest to ich grupa docelowa. Jedną z takich firm jest YCD z grupy Ergo Hestia, gdzie ofertę kieruje się do osób przed ukończeniem 29 lat.

Polecam także korzystanie z internetowych porównywarek ubezpieczeń, gdzie w prosty i szybki sposób można znaleźć najkorzystniejszą propozycje dla siebie. Zapewniam, że wyniki mogą być naprawdę zaskakujące.